poniedziałek, 15 marca 2010

Rozdział II

Wyszliśmy na próbę do garażu Matt’a. Jak zwykle, Chris się spóźniał ponad 20 minut.
-Myślisz, że przyjdzie ? – dopytywał się zniecierpliwiony Dominic.
-Przecież nas nie wystawi, skoro mówił, że przyjdzie. – powiedział Matt, sam do końca nie pewny, czy Chris się zjawi.
-Daj mi tę piosenkę, to sobie ją poczytam.- zniecierpliwiony Dom szukał czegokolwiek czym mógłby się zająć.
-Daj spokój ! Czytałeś już to ze 100 razy ! – wykrzyczał mu Matt.
Siedzieli tak w ciszy. Dom udając urażonego, usiadł na starej kanapie w garażu i wyłożył się na niej jak król. Matt chodził niecierpliwie w kółko, coraz bardziej podenerwowany. Minęło kolejne 5 minut. Chris nie przychodził. Dom chwycił za telefon i zaczął dzwonić do niego. Po chwili jednak odłożył słuchawkę, a właściwie nią rzucił.
-Nie odbiera ! Czy on sobie z nas jaja robi ? Kretyn…
-Uspokój się Dom. Zaczniemy próbę sami.
-Sami ? A co z basem ? Zapomniałeś, że Chris na nim gra ?!
Matt zastanowił się chwilę. Chwycił mnie szybko, po czym zaczął grać nowy kawałek – Muscle Museum. Dominic wciąż tępym wzrokiem patrzył na niego. Mimo, że Matt już był w połowie piosenki i śpiewał, Dom nie dawał za wygraną i stał oparty o ścianę. Był uparty, więc było wiadomo, że nie odpuści. Czekali już tak na Chrisa pół godziny.
-Ej, a jak mu się coś stało ? – przerwał Dom w graniu.
-Co mu się mogło stać ? Przed chwilą nazwałeś go kretynem, a teraz się o niego martwisz ?
Dom wiedział, że przegrał, więc się wycofał. Do garażowych drzwi ktoś zapukał.
-Chris ! – wykrzyczał Matt.
Dominic szybkim ruchem wziął się za otwieranie drzwi, a Matt podbiegł do niego, kładąc mnie na kanapie. Zdziwili się, kiedy w drzwiach nie pojawił się Chris, tylko Patricia i jej znajoma.
-Hej chłopaki ! Nie wiecie gdzie jest Chris ? Wszędzie go szukamy. – Odezwała się Patricia.
-Nie odbiera telefonów i spóźnia się na próbę. A po co go szukacie ? My nie możemy być ? – Dom od razu się rozpromienił.
-Mamy ważną sprawę do n i e g o.
-No niech ci będzie. Kim jest twoja koleżanka ?
-Jestem Dominica. A ty? – tym razem odezwała się przyjaciółka Patricia.
-Dominic. – obydwoje się uśmiechnęli, pewnie przez podobieństwo ich imion.
-A ja jestem Matt. – zwrócił się do niej, chociaż patrzył na Patricię, jak zwykle zresztą, od kiedy zamieszkała obok niego.
Wszyscy patrzyli na siebie. W szczególności Matt patrzył na Patricię, a Dom na Domincę. Wyglądało to śmiesznie, jakby nagle stanął czas. Nie dało się ukryć, że wpadli sobie w oko. Telefon Dom’a zaczął dzwonić. Na początku nie zwracał na niego uwagi, ale komórka wciąż dzwoniła, więc musiał odebrać.

niedziela, 14 marca 2010

Rozdział I

Rozdział I

Leżałem na łóżku Matt’a. Dziwne, że nie wracał - przecież wyszedł dwie godziny temu. Nie wiem gdzie, ale gdyby szedł gdzieś grać, to wziąłby mnie ze sobą. Usłyszałem otwieranie się drzwi. Matt nareszcie wrócił ! Wszedł do pokoju jak burza. W ręce trzymał plik zapisanych kartek. Pewnie znów napisał jakieś piosenki. Nagle zaczął cicho śpiewać:

-„She had something to confess to
But you don’t have the time so
Look the other way
You will wait until it's over
To reveal what you’d never shown her
Too little much too late”

Fajna piosenka – pomyślałem. Ciekawe, jak ją nazwie ? Znając jego pomysły, to pewnie jakoś oryginalnie. Położył stos kartek obok mnie. Doczytałem się, że miał tam wiele tekstów, ale były tak pokreślone, że nie mogłem się doczytać.

-Jakby nazwać tę piosenkę ? Może…”On my own” ? Nie, to za proste…

Chwilę pomyślał. Rzeczywiście, „On my own” byłoby jak na niego zbyt mało wyjątkowe. Usiadł na krześle i zrobił minę myśliciela. Do pokoju wszedł Dominic.

-Siema ! Drzwi były otwarte… Co tam ?

-Nie przeszkadzaj mi teraz! Myślę !

-Myślisz ? A to nowość . – Uśmiechnął się szeroko. – Idziesz gdzieś dzisiaj ?

-Nie wiem, jak wymyślę to pójdę.

-Gdzie ? Na siłownię ? Do muzeum ?

-Chwila, co powiedziałeś ? Muscle Museum, to będzie to ! Stary, jesteś wspaniały !

Matt od razu rozpromieniał. Ten tytuł pasował idealnie. Ciekawy jestem, jak to na mnie zagra ! To będzie hit ! Dominic to rzeczywiście geniusz, chociaż wiem, że zrobił to przypadkiem.

-Wiem, że jestem ! Ale o co tak w ogóle chodzi ?

Jest tak jak myślałem. Nie wiedział o co chodzi. Jak zwykle.

-Zadzwoń do Chrisa ! Idziemy na próbę! Mam nowy kawałek.

Wziął mnie szybko, a Dom zadzwonił do Chrisa.